
Kiełbasa to wcale nie jest jakieś ogromne wyzwanie, ale jest to pracochłonne.Dobrze jest zaopatrzyć się w większe sitka i
szarpak do rozdrabniania mięsa, bo kiełbasa wychodzi lepsza.
To jest przepis z samą wieprzowiną, ale można oczywiście użyć mięsa z udźca indyka czy wołowiny.
Materiał:
- łopatka oczyszczona z
największego tłuszczu, lub mięso tzw. od szynki -3,00 kg
- podgardle lub boczek 1,00 kg , można tutaj dołożyć też to tłuste z łopatki
- 6 gram świeżo i grubo
zmielonego pieprzu,
- garść majeranku
- 4 zmielone
ziarna jałowca,
- 2-3 główki czosnku, bardzo drobno
posiekanego, nie rozgniecionego.
- 1,5 szklanki bardzo zimnej,
przegotowanej wody.
Mięso z łopatki czy szynki (czyli chudsze) mielimy na siatce z dużymi oczkami lub kroimy w kostkę ok. 1 cm, a podgardle lub boczek mielimy na siatce o mniejszych oczkach i mieszamy dokładnie z peklosolą i pozostałymi przyprawami. Na każdy
kilogram mięsa 20 gr peklosoli, a więc w tym przypadku 80 gram. Jeśli chcemy, żeby kiełbasa była krucha i z galaretką, nie należy jej zbyt długo wyrabiać. Tak przygotowane mięso odstawiamy w na kilka godzin
godzin w chłodne miejsce. Raz przemieszać. Zamiast peklosoli można użyć soli w takiej samej proporcji dodając na 1 kg mięsa ok. 2 g saletry
dla uzyskania ładnego koloru kiełbasy.
W tak zwanym międzyczasie należy
przygotować solidnie jelita:
Przed przystąpieniem do
namaczania należy dobrze opłukać jelita z soli pod bieżącą
wodą, najlepiej o temperaturze około 30–35°C. Woda zbyt gorąca
czy zimna spowoduje, że osłonki będą się zrywać. Jeżeli
osłonki są zbyt długie, można podzielić je na mniejsze odcinki.
Jelita naturalne należy umieścić
w ciepłej wodzie o temperaturze około 20°C dla jelit solonych i
30–35°C dla pozostałych.
Po około godzinie zmienić wodę
na świeżą (o temperaturze 30°C) i kontynuować namaczanie. Do
wody można dodać białego octu winnego (w proporcji 1 łyżka
stołowa na kubek wody), który dodatkowo zmiękcza osłonkę i
sprawia, że staje się bardziej przejrzysta. W zależności od
dysponowanego czasu namaczanie trwać może od 2,5 do 4 godzin lub
więcej.
Po wyjęciu namoczonych osłonek
należy je pociąć nożem lub nożyczkami na odpowiednie odcinki
(np. po 1–2 m) i mocno zawiązać sznurkiem wędliniarskim końce,
ewentualnie zawiązać supełek na końcu jelita. Dziurawe fragmenty
osłonki należy wyciąć.
Następnie wkładamy tak
przygotowane jelita z powrotem do wody i wyciągamy je dopiero
bezpośrednio przed napełnianiem ich farszem.
Aby napełnianie osłonek farszem
było łatwiejsze, a tym samym przyjemniejsze, można opłukać
bieżącą wodą wewnętrzne ścianki jelit, tak aby nabrały
większej śliskości.
A
teraz następuje najtrudniejsza część zabawy. Naciąganie jelita i
napełnianie go. Uffff.....
Jeżeli korzystam z tradycyjnej maszynki elektrycznej, która ma przystawke do napełniania kiełbas, zanim zaczniemy napełniać jelita,
należy uruchomić maszynkę, żeby cały lejek był dokładnie
napełniony mięsem. Nie da się napełniać w pojedynkę, musi być
asystent ze sprawnymi rękami ... Najlepiej jednak użyć do
tego profesjonalnej nadziewarki do kiełbas, która kosztuje niewiele
a likwiduje napiętą atmosferę w trakcie nadziewania kiełbasy we dwójkę :)
Jelito trzeba na prawdę solidnie
napełnić, pierwsza kiełbaska wyszła taka sobie, ale potem już
załapaliśmy o co chodzi. Najlepiej napełniać odcinki jelita takie
max 35-40 cm.
Kiełbasa była wędzona 4 godziny,
głównie w gorącym dymie, co powoduje, że kiełbasa wychodzi
podpieczona, ale trzeba ja zaparzyć. Jeszcze gorąca z edzarni wkładam do wody o temp. ok 80 stopni i zaparzam ok. 1 godzinę. Kiełbasę
wędzimy w temp. 40-60 stopni, przez ok. 5 - 6 godzin. Po wędzeniu i zaparzeniu trzeba jej pozwolić, aby dokładnie ostygła
i stężała. Jeść najlepiej następnego dnia, chociaż wiem, że
to bardzo trudne. Bardzo dobrze jest,
żeby powisiała sobie gdzieś w chłodnym, suchym miejscu, robi się
wtedy taka jak... jak... u mojego Dziadka :-)